Jump to content


Zima - opowiadanie.


  • Please log in to reply
6 replies to this topic

muriceps #1 Posted 11 January 2019 - 03:23 PM

    Brigadier

  • Player
  • 27542 battles
  • 4,368
  • [_CHS_] _CHS_
  • Member since:
    01-06-2012

To nie tak, że mi się nie chce. Lubię zimę. Lubię jeździć na nartach. Lubię być pierwszy na stoku i czuć pod nartami ślady ratraka. Lubię jak zimowe słońce na błękitnym niebie próbuje razić mnie przez gogle, gdy z dużą prędkością zjeżdżam w dół. To jednak jest w górach. A w górach wszystko jest inne. Czasami jednak zima mnie obezwładnia. Otwieram oczy na dźwięk budzika i zastanawiam się, czy się nie przestawił. Ciemność. Otacza mnie ciemność i zimno. Wiem, że muszę wstać. Tak po prostu trzeba. Jestem człowiekiem, więc wyszukuję sobie obowiązki, które to potwierdzają. Coś, co wyjdzie ponad nażreć się, wysrać, przetrwać i pójść spać. Powtórz. Nażreć się, wysrać, przetrwać i pójść spać. Więc zwlekam się w ciemności opuszczając najpierw lewą a potem prawą nogę. Nie za szybko ale i nie tak, żeby myśl o schowaniu się pod kołdrą wygrała. A potem niczym przez lód czarnych myśli przebijam się do łazienki mrużąc oczy przed zapalonym światłem. Nie, to nie słońce na stoku.

Gdy stoję już w drzwiach przed wyjściem, nie wiem, co mnie spotka. Każdy dzień jest inny i nie chodzi tu tylko o niespodziankę. Jak żołnierz na polu minowym wiem, że kiedyś muszę wdepnąć, że im dłużej tak idę, tym większe jest prawdopodobieństwo, że za chwilę mnie rozerwie. Rozerwie złość, żółć i nienawiść. Nie, nie moja. Mógłbym się przed nimi schować i wrócić pod kołdrę ale obiecałem sobie, obiecuję codziennie rano, że zmierzę się ze swoimi obowiązkami, które sam sobie narzuciłem, a których nienawidzę. Myślałem kiedyś, że to kwestia lenistwa a może wrażliwości, że chęć pozostania pod kołdrą i schowania się przed światem to jakiś defekt, genetyczne niedopasowanie. Może, kto wie. Nikt mnie o to nie pyta, ani tym bardziej nikogo to nie obchodzi. Przywdziewam więc maskę wytrwałości i ubieram się w kokon odporności na zgniłą ludzkość, w której prawdziwy jest jedynie strach taki jak mój.

Wypijam poranną kawę, gorzką, mocną, nie taką o jakiej piszą w książkach o kawowych niebiosach i myślę, wspominam te momenty, w których nie filiżanka i jej zawartość dawały mi ulotną przyjemność, a to co wokół, to co przy stoliku kawowym. Ten szum wiatru, wolność białych obłoków, brak poczucia, że będzie jutro.

Wiem, że nie ucieknę przed tym, że zaspy beznadziei i płatki frustracji będą mnie prześladować nieustępliwie, dokądkolwiek bym się nie udał, i o czymkolwiek bym nie marzył. Pustka niczym bryła lodu skuwa każdy mój ruch i czuję, że staczam się w niebyt. Niczym lawina, myśli moje pędzą ilekroć próbuję zasnąć i odgonić od siebie mrok dnia mijającego. Ale one napierają, zaczynają gwałtownie chwytać mnie za nogi, więżą mnie tak, że ruszenie ręką jest niemożliwe, wlewają się do ust mojego umysłu. Grzęznę, jestem zasypany. Nie mogę się poruszyć, czuję jak przyspiesza mi oddech bo próbuję pożywić się tą resztką powietrza, która troskliwie jeszcze przy mnie została ale i ona się wyczerpuje. Niknie, słabnie, blaknie mi w płucach aż w końcu wysycha pozostawiając suchy wiór niespełnionych ambicji. Staram się to bagatelizować, tłumaczyć sobie, że mi to niepotrzebne, że mam dobre życie, bezpieczne. Lecz ten demon wyłazi, zawsze mnie dogania, wyprzedza i czeka na mnie w każdym miejscu do którego udaje mi się dotrzeć. Gdy już tam jestem podrywa się na mój widok, wyciąga szponiaste palce i przeraźliwie się uśmiecha.

Znam swój strach. Wiem ile waży, co je i z kim sypia. Znam swój strach i boję się tej znajomości.

 

Warszawa, 11 stycznia 2019 r. g. 15:22

Wszelkie prawa zastrzeżone. 



Tangata_manu #2 Posted 12 January 2019 - 12:49 AM

    Lance-corporal

  • Player
  • 6506 battles
  • 64
  • Member since:
    12-22-2014

drogi muri...

nie wiem

cieszyć się, bo znów coś nabazgrałeś, czy smucić bo coś Cię dopadło...

normalnie  napiję się

 

PS

Komu zależy na dobrym zdrowiu muriego, niech wklei coś śmiesznego.

 

 



Mscislav_sister #3 Posted 12 January 2019 - 03:41 AM

    Field Marshal

  • Player
  • 259 battles
  • 12,471
  • Member since:
    05-25-2015


Rage_Rafal_PL #4 Posted 12 January 2019 - 05:13 AM

    Lieutenant

  • Player
  • 14036 battles
  • 1,887
  • [X-4C] X-4C
  • Member since:
    10-06-2011
Grubo muri… moje synapsy to ogarniają co opisałeś w 0,4 sekundy... to i tak jest zbyt wiele... system shut down kolejne budzenie za 5 minut :P

muriceps #5 Posted 12 January 2019 - 11:20 AM

    Brigadier

  • Player
  • 27542 battles
  • 4,368
  • [_CHS_] _CHS_
  • Member since:
    01-06-2012

View PostTangata_manu, on 12 January 2019 - 01:49 AM, said:

drogi muri...

nie wiem

cieszyć się, bo znów coś nabazgrałeś, czy smucić bo coś Cię dopadło...

normalnie  napiję się

 

PS

Komu zależy na dobrym zdrowiu muriego, niech wklei coś śmiesznego.

(...)

 

 

Cieszyć się i napisać czy się podobało czy do bani. 

Jestem szczerze wzruszony troską ale moje opowiadania to nie pamiętnik:harp:. Więc jak kogoś wieszam, dekapituję lub obdzieram ze skóry, czy też jak w tym wypadku topię w zimowej depresji, to nie znaczy, że to mnie dotyka. Chociaż być może to jak piszę, nie o czym piszę, jest pewnym odbiciem nastrojów ale po każdej nocy jest dzień. 

Dzięki za fajne memy. Kąpiel z suszarką i wciąganie prochów dziadka jest bardzo inspirujące... Może uda mi się kiedyś to połączyć.



Wirtu #6 Posted 12 January 2019 - 11:39 AM

    Warrant Officer

  • Player
  • 96678 battles
  • 777
  • Member since:
    03-07-2013

Teraz to prochy naszych dziadków, jutro nasze...

Spoiler

 



Tangata_manu #7 Posted 13 January 2019 - 05:35 PM

    Lance-corporal

  • Player
  • 6506 battles
  • 64
  • Member since:
    12-22-2014

View Postmuriceps, on 12 January 2019 - 11:20 AM, said:

Cieszyć się i napisać czy się podobało czy do bani. 

Jestem szczerze wzruszony troską ale moje opowiadania to nie pamiętnik:harp:. Więc jak kogoś wieszam, dekapituję lub obdzieram ze skóry, czy też jak w tym wypadku topię w zimowej depresji, to nie znaczy, że to mnie dotyka. Chociaż być może to jak piszę, nie o czym piszę, jest pewnym odbiciem nastrojów ale po każdej nocy jest dzień. 

Dzięki za fajne memy. Kąpiel z suszarką i wciąganie prochów dziadka jest bardzo inspirujące... Może uda mi się kiedyś to połączyć.

Cieszę się i napiszę... gdybyś opublikował to opowiadanie dwa tygodnie temu, to zostałoby opowiadaniem roku 2018 (w mojej opinii) W tym roku bardzo wysoko zawiesiłeś poprzeczkę i pozostaje mieć nadzieję, że dalej będzie jak u Hitchcocka.

PS

tak mi się skojarzyło

A po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój...






1 user(s) are reading this topic

0 members, 1 guests, 0 anonymous users