Jump to content


Crossout okiem czołgisty


  • Please log in to reply
No replies to this topic

slawi111 #1 Posted 22 May 2019 - 03:02 PM

    Warrant Officer

  • Player
  • 28675 battles
  • 869
  • Member since:
    01-04-2014

Już jakiś czas nosiłem się z zamiarem napisania paru słów na temat tej gry. Z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że jest bardzo wciągająca i na jakiś czas zdołała mnie skutecznie odrzucić od WoT, co nie jest sprawą łatwą :D A po drugie dlatego, że 99% grzechów które wszyscy non stop wytykają Światowi Zbiorników jest w niej rozbuchane do monstrualnych rozmiarów.

 

Zaczęło się od tego, że bardzo spodobała mi się idea budowania własnej "machiny zagłady" bez konieczności trzymania się jakichkolwiek reguł. Masz zestaw części, jakieś kabiny starych aut, zestaw bardzo różnorodnych broni (od karabinów maszynowych przez armaty przeciwpancerne po działa plazmowe czy miotacze ognia) i robisz z nimi co dusza zapragnie. Do tego kolce, zderzaki, postapokaliptyczny klimat z Mad Maxa... Brzmi fajnie? Wchodzimy do bitwy, a MM automatycznie zestawi nas z ludźmi na +/- tym samym poziomie. Nic prostszego, prawda? No właśnie... tu napotykamy pierwszy problem. Ilość PS (power score, czyli nasz "tier" ) kompletnie rozmija się z realnymi możliwościami danej broni. Szczególnie broni ulepszonej, użytej zgodnie z jej perkami, na odpowiedniej platformie (koła, silniki, kabina), co daje niekiedy dwukrotnie szybsze przeładowanie czy kilkukrotnie wyższe obrażenia. Gdy wejdziemy na odrobinę wyższy poziom (3-4k), natychmiast zaczynamy spotykać graczy wyposażonych w takie epickie/legendarne bronie. To gorsze niż walka stockowym KV-1 z 50% załogą, przeciwko kolesiowi który wali full gold i zamontował wszystko, łącznie z dyrektywami i wyposażeniem za obligacje. Jakby tego było mało, teamy są mniejsze (8 vs 8), z czego ZAWSZE 2-4 pojazdy to boty, a mapy to praktycznie same wotowskie "Wideparki" - chyba nie muszę tłumaczyć, ile razy większe znaczenie ma pojedynczy gracz. A w praktyce musimy jak najszybciej wejść na taki poziom, jeśli chcemy zdobywać wartościowe surowce i nie czekać po 2-3 minuty na bitwy z samymi botami.

 

Gracie sporo Churchillem III i narzekacie na "seal clubbing" w T67? Spróbujcie zawalczyć z harvesterem połączonym z elektrycznym paralizatorem, który pozostając niewidzialnym (moduł stealth) pojawia się znikąd, po czym unieruchamia was i odparowuje zanim zdążycie rzucić jakieś przekleństwo. Gościem wyposażonym w 3 potężne shotguny, które z bliska odstrzeliwują wasze potężne 76 mm armaty w ułamku sekundy. Albo latającą platformą miotającą rakiety samonaprowadzające z zasięgiem na całą mapę, której celownik zajmuje praktycznie cały ekran (wystarczy że cel jest na widoku, a rakiety same go trafią) i która non stop rusza się w we wszystkich kierunkach, przez co trafienie jej przypomina trafienie pędzącego EBR z 500 metrów. A to tylko kilka z niezliczonych możliwości. Ale są jeszcze lepsi trolle. Po prostu montują na swoim wozie 10 wybuchowych włóczni i rozwalają was w 0,01 sekundy bez użycia myszki, po czym odjeżdżają w siną dal i - gdy im się tylko stealth załaduje - wracają żeby manewr powtórzyć na 3 kolejnych pojazdach.

 

Pytacie pewnie wzorem pewnego przedsiębiorcy "to jak ja mam z nimi k... konkurować"? Ano właśnie. Grind jest bardzo ograniczony przez dzienne bonusy do expa, w praktyce to tak gdybyście w WoT dostawali normalny exp za rozegranie pierwszych 10 bitew dziennie, po czym w kolejnych zbierali po 50-100 doświadczenia za 4 fragi i Duży Kaliber. Niektóre surowce są dostępne tylko poprzez PvE, a tam z kolei obowiązuje dzienny limit paliwa - można go sztucznie zwiększyć, ale zarabianie wiąże się z kolejnymi problemami (zbiornik sztucznie podbija wam PS i jest silnie wybuchowy).

 

Mało? Dziwne lagi to codzienność, mnie kilka razy wykopało z PvE, innych zapewne też. Ruscy swoim zwyczajem sami wychodzą po minucie albo afkują całe bitwy. Gracze zostają wtedy w 3 a nawet 2 zamiast w 4, w praktyce oznacza to pewną porażkę. Paliwo przepada, nagrody brak. Raz można zginąć bezkarnie, za drugim płacicie za naprawę więcej niż dostaniecie w nagrodę. Część misji jest niewykonalnych, trzeba czekać na cogodzinną rotację. W efekcie tego wszystkiego, wygrindowane 1 epickiej części zajęło mi wiele tygodni, po czym od razu musiałem ją sprzedać. Dlaczego? Żeby wynająć workbench do budowy kolejnych części.

 

Teraz najlepsze. Możecie pominąć żmudny, wielomiesięczny grind i kupować części. Wszystko jest na rynku. Dosłownie wszystko. Od ozdobnej lampki za 1 monetę po "reliktową" armatę Typhoon za 30000. A przecież monety można zakupić w sklepie, prawda :trollface: Zajrzyjcie do tej gry, jeśli chcecie przekonać się czy WoT rzeczywiście jest P2W.


Edited by slawi111, 22 May 2019 - 03:08 PM.





1 user(s) are reading this topic

0 members, 0 guests, 0 anonymous users