Jump to content


Dlaczego dobrzy są dobrzy... ale nie tak dobrzy, jak im się wydaje? - Szczegółowa analiza

zielony niebieski fioletowy fiolet unicum tryhard XVM

  • Please log in to reply
131 replies to this topic

MeinHerzBrennt #1 Posted 30 July 2019 - 12:06 AM

    Major

  • Player
  • 30868 battles
  • 2,745
  • [KNAGA] KNAGA
  • Member since:
    10-09-2011

*
POPULAR

Spoiler

 

Dobrzy gracze. Fiolety. Unicumy. Ludzie, których w równym stopniu się uwielbia, jak i nienawidzi. Promil wśród społeczeństwa, spotykany średnio w jednej na kilkadziesiąt bitew, potrafiący samodzielnie zadecydować o przebiegu rozgrywki, a w sprzyjających okolicznościach samodzielnie osiągnąć zwycięstwo. Źródło niekończących się dysonansów poznawczych u graczy słabych - w końcu im dobry gracz jest lepszy, tym w oczach słabego gracza jest gorszy. Persona non grata dla artylerzystów z XVM, stająca się priorytetowym celem bez względu na to, czym akurat jedzie. Obiekt zazdrości i zawiści, ale nierzadko również wzór do naśladowania, mentor oraz idol. Zwięźle ujmując - temat rzeka.

 

Poprzednią analizę poświęciłem w całości słabszemu spektrum graczy - żółtym, pomarańczowym oraz czerwonym. Gradację oparłem na powszechnie używanej i znanej większości graczy modyfikacji XVM. Niniejsze omówienie dedykuję więc rzekomo (dlaczego rzekomo - to za chwilę) silniejszej sferze graczy - zielonym, niebieskim oraz rzecz jasna fioletowym, z czego tych ostatnich rozbiję na trzy podkategorie - fioletowych, FIOLETOWYCH oraz rerolle.

 

Metoda badawcza nie zmieniła się drastycznie w stosunku do poprzedniej analizy - po prostu ostatnie trzy miesiące spędziłem na streamach graczy prezentujących poziom od zielonego po FIOLETOWY. Teza, jaką wstępnie przyjąłem była negatywem (albo raczej pozytywem? hmmm...) tezy zaprezentowanej we wątku o słabszych zawodnikach: założyłem, iż umiejętności rosną wykładniczo od stopnia zielonego w górę a kluczowe cechy, które u gracza zielonego są dopiero w powijakach, u FIOLETOWEGO można podziwiać w pełnej krasie.

 

Tym razem moje przypuszczenia okazały się być O WIELE bliższe prawdy, niż poprzednim razem. Nie przedłużając więcej - zacznijmy.

 

ABSURDALNA ZIELONA MILA - GRACZE ZIELONI

 

 

Błyskawiczna nauka - tak jak już wspomniałem we wstępie, miałem (przeważnie) przyjemność oglądać streamy graczy z całego silniejszego spektrum kolorystycznego; nigdzie jednak nie byłem świadkiem tak ekspresowego chłonięcia wiedzy, jak u graczy zielonych. Tempo było zaiste imponujące, a niektórzy potrzebowali dosłownie JEDNEJ bitwy, aby wyciągnąć poprawne wnioski na przyszłość i więcej danego błędu nie popełniać lub rozpocząć mozolny proces tworzenia oraz udoskonalania własnych pomysłów na rozgrywkę.

 

Sprawne podejmowanie decyzji - jedna z najważniejszych i jednocześnie najmniej docenianych cech u gracza World of Tanks. Posunięcia graczy zielonych opierają się na wyciąganiu wniosków ze swoich oraz, co istotne, cudzych doświadczeń. Nie jest to jeszcze przewidywanie, jak rozwinie się bitwa na wiele kroków wprzód, ale w zupełności wystarcza, aby podejmowane kroki były jak najbardziej słuszne. Niby szczegół, ale to właśnie w nich tkwi diabeł, przez którego czerwoni są czerwoni. Przykład? Czerwony widząc, że minutę wcześniej na wzgórzu został zniszczony jego sojusznik nie będzie miał żadnych oporów, aby również tam pojechać i dać się odstrzelić jak Kennedy. Zielony gracz już to zaobserwuje i analizując powiadomienia bitewne odpuści dane miejsce dopóki pojazd, który zniszczył jego sojusznika, nie zostanie wyspotowany lub zniszczony.

 

Solidność - to słowo chyba najlepiej oddaje charakter zielonych graczy. Nie są wybitni ani bardzo dobrzy, ba, wielu z nich trudno nazwać nawet dobrymi, ale nie można odmówić im solidności w rozgrywce. Sprawdzają się doskonale jako wsparcie i częściej niż rzadziej można na nich polegać. Nie są jeszcze w stanie samodzielnie podyktować rozwoju bitwy ale mają na tyle umiejętności aby wspomóc osobę, która to potrafi. Cecha ta rzutuje na kolejną, którą jest...

 

Synergiczność - o, i to jest coś, czym zieloni mogą się pochwalić, a co stopniowo zanika wraz z rozwojem umiejętności. Gracze zieloni najwięcej zyskują, gdy są w grupie. Nie posiadają (póki co) mentalności Samotnych Wilków McQuade'ów, więc ich skumulowany potencjał rośnie zdecydowanie bardziej, niż graczy niebieskich czy którychkolwiek fioletowych. Klany złożone z takich zawodników nie mają większych problemów, aby rozbijać zbieraniny duuużo mocniejszych przeciwników i jest to fakt, który wielu bardzo kłuje w oczy. Cóż...

 

Podstawowa autonomia rozgrywki - to jedna z elementarnych różnic między graczem zielonym a żółtym. Owszem, potknięcia nadal się zdarzają (a rzekłbym nawet, że niektórzy poruszają się do przodu w chaotycznym rytmie potknięć niczym krzywonogie modelki, które nie potrafią chodzić w szpilkach) ale gracze zieloni nie przejawiają już takiego zajadłego przywiązania do mety i utartych schematów. Wynika to bezpośrednio z błyskawicznej nauki - pojawia się już świadomość, że ugrać coś można nie tylko jedynymi słusznymi pojazdami w jedynych słusznych miejscach.

 

 

 

Niestety, nie obejdzie się bez dziegciu w tej beczce miodu... Cóż więc można graczom zielonym zarzucić?

 

 

 

Syndrom wyjścia z żółtego - grzech pierworodny graczy o kolorze zielonym, którzy dopiero zawitali w tym gronie. Przejawiać się może dwojako - takim ludziom albo przewraca się w dupach i chociaż są o kilka punktów WN8 wyżej niż peleton żółtych to zaczynają zachowywać się tak, jakby obecny poziom prezentowali od zawsze, albo grają w stanie permanentnego stresu i obawy o to, że przez kilka słabszych bitew utracą paszport RFN i znów znajdą się w NRD. Oba te rodzaje zachowań mają wspólny mianownik w postaci...

 

 

Paniczny tryhard vol. 2 - jeżeli żółci gracze są ministrami spiny w World of Tanks, to zieloni bezsprzecznie stanowią wiceministrów w tym resorcie. Nie sięgają już co prawda po mody ułatwiające, ale reszta pozostaje na stole w zasięgu ręki. Całość potęgowana jest albo przez nieuzasadnione niczym poczucie wyższości, albo panikę i strach o ponowne stanie się żółtym. Wszystko to skutkuje błędami, których należałoby się spodziewać po kimś na poziomie pomarańczowym lub niżej, czyli strzelanie HEATami w pancerze warstwowe, przyspawanie mentalne do jedynych słusznych punktów na mapie lub zbyt agresywna gra wysyłająca delikwentów na wakacje na tropikalną wyspę Garageos.

 

Kompleks wyższości - zupełne przeciwieństwo kompleksu niższości graczy żółtych. Zieloni w miażdżącej większości są przekonani, że grają dobrze - nawet jeżeli nie ma to kompletnie nic wspólnego z aktualnym stanem rzeczy. Patrzą w XVM, widzą swój kolor i z tego tworzą protezę konstruktywnej samooceny. Powiedzenie im, że zielony to po prostu lepszy przeciętny to zazwyczaj kropla, która przelewa czarę frustracji i uruchamia machinę usprawiedliwień i uzasadnień pod tytułem zielony jest jest dobry a żółty to przeciętny.

 

Pasożytnictwo - jest to następstwo nieumiejętności prowadzenia bitwy samodzielnie. Mnóstwo zielonych graczy zamiast wspomagać, najzwyczajniej w świecie żeruje na cudzych osiągnięciach. Niewiarygodnie irytujące zachowanie które trudno wychwycić. Najpospolitszym z nich jest dobijanie ogryzków - wypracowałeś pozycję, obijasz przeciwnika, skupiasz na sobie jego uwagę, została mu resztka punktów trafień i nagle znikąd pojawia się zielony rycerz odziany w dziewiczą biel (taaak...) i niczym damę z opałów ratuje Cię, wykańczając wroga. Później robi to jeszcze kilkukrotnie i podczas gdy Ty strawiłeś na takich wymianach ognia większość żywotności swojego pojazdu, Don Kaszalot zasuwa z prawie pełną pulą. Swoją drogą to prowadzi do kolejnej abstrakcyjnej wady, jaką jest...

 

Oszczędzanie punktów trafień aż do (usranej) śmierci - gdybym miał zgrzytać zębami przy każdej takiej sytuacji, to byłbym bezzębny przed trzydziestką (czyli w sumie za dwa lata, dajcie mi czas). Irracjonalne i przerysowane postępowanie, które jest domeną zielonych graczy.

 

Walczysz na przepychaczu lub przy jakimkolwiek narożniku z przeciwną drużyną i nie masz większego wyboru, jak iść na wymianę ognia - zdarza się często, niejednokrotnie jest kluczowe do osiągnięcia zwycięstwa. Ledwo dychasz, Twój plutonowy też, ale obok Was jest jeszcze zielonka której nie zarysowano nawet karoserii, gdyż niczym cholerna jemioła pasożytowała przez cały ten czas na Waszym poświęceniu. Oponent rozpoczyna natarcie i chociaż sam nie jest w najlepszej kondycji to nie jesteś w stanie go zatrzymać, gdyż jedno przypadkowe trafienie i stajesz się przymusowym uczestnikiem Złomowiska PL. Nic strasznego, zielony ma jeszcze pełną pulę HP i przyjmie to jedno lub dwa trafienia, prawda?

 

 

... gdyż zielony jest już 100 metrów za Wami i chowa się za jakimś kamieniem czekając, aż wróg przetoczy się przez Was niczym walec drogowy po emerycie. Dziękuję Pan Zielony. Rozumiem ideę szanowania wytrzymałości swojego pojazdu, ale gracze zieloni zgwałcili ją i z tego gwałtu narodził się iście bękarci sposób gry.

 

NIEBIESKIE PTAKI RANDOMA - GRACZE NIEBIESCY

 

Kompletna i rzetelna wiedza na temat gry - opisywanie graczy niebieskich warto zacząć od jedynej cechy, którą rozwinęli w stopniu właściwie perfekcyjnym. Ich wiedza o World of Tanks jest stuprocentowa. Znają wszystkie mechaniki, które rządzą wirtualnym polem bitwy a co najważniejsze - są na bieżąco. Każda zmiana, każdy nowy pojazd czy nowa mapa jest przez nich analizowana, dzięki czemu naprawdę trudno ich czymś zaskoczyć. Swoją wiedzę wykorzystują w sposób proaktywny, a to z kolei prowadzi do kolejnej właściwości, którą jest...

 

Autonomia rozgrywki - na tym poziomie gracze znają metę i dominujące lokacje na mapach, jednak nie są już ich niewolnikami. Umiejętności, którymi dysponują pozwalają im osiągać imponujące wyniki niemalże każdym pojazdem z niemalże każdego miejsca. Właśnie od poziomu niebieskiego pojawia się nieprzewidywalność w pozytywnym tego słowa znaczeniu (w przeciwieństwie do negatywnej nieprzewidywalności czerwonych graczy), gdyż posiadana wiedza o właściwościach poszczególnych pojazdów i topografii map stwarza możliwości do zaskoczenia przeciwnika nieszablonowymi posunięciami.

 

Przewidywanie następnego ruchu przeciwnika - podczas gdy gracze zieloni podejmują decyzje sprawnie i na podstawie własnych oraz cudzych doświadczeń, tak gracze niebiescy dokonują ich momentalnie i dodatkowo przewidują, jakie może być następny potencjalny manewr wrogiej drużyny. Nie jest to nic taktycznie zaawansowanego ale w zupełności wystarcza, ale nie dać się wciągnąć w dobrze przygotowaną zasadzkę lub udaremnić teoretycznie niespodziewane oflankowanie. Nieoceniona umiejętność w bitwach losowych.

 

Trzon drużyny - bezsprzecznie największa zaleta niebieskich graczy. Jeszcze nie nabawili się syndromu randomowego samotnika ale już mają na tyle umiejętności, aby samodzielnie podyktować przebieg rozgrywki. To czyni ich bardzo elastycznymi, gdyż zostawieni sami sobie spokojnie dadzą radę, a gdy trzeba współpracować - również nie zawiodą. Połączenie tego typu sprawia, że między graczami niebieskimi a zielonymi następuje wyraźny skok w procencie odnoszonych zwycięstw i pojawiają się pierwsze osoby z 60% wygranych.

 

Faktyczna umiejętność gry - niebiescy to pierwsi z całego spektrum kolorystycznego o których można powiedzieć, że rzeczywiście potrafią grać. Błędy, które popełniają wynikają przede wszystkim z losowości gry. Części można byłoby zapobiec, ale zdecydowana większość leży poza ich wpływem - pożar, otrzymanie trafienia na ślepo, strącenie gąsienicy, uszkodzenie krytycznego modułu tudzież śmierć załoganta, eksplozja magazynu amunicji... World of Tanks jest w pewnych aspektach bzdurnie losową grą. Niemniej niebiescy nawet w takich przypadkach potrafią sobie poradzić i maksymalnie zniwelować potencjalne negatywne skutki.

 

 

 

Analogicznie jak w przypadku graczy zielonych - co jest nie tak z niebieskimi?

 

 

 

Przesadne poleganie na własnej drużynie - to jest główna przyczyna tego, ze niebiescy nie są (i jeżeli nie przestaną to nie będą) fioletowi. Chociaż mają za sobą lata doświadczeń (o ile nie są cholernymi rerollami, ale o tym na samym końcu tego opracowania) i widzieli już praktycznie wszystko, co można w tej grze zobaczyć, to wciąż z naiwnością trzylatków wierzą w to, że gdy będzie trzeba to drużyna przyjdzie im z pomocą. Doprowadza to do sytuacji, w których nagle znajdują się z opuszczonymi portkami i gołą dupą w kierunku napierającego ( ( ͡° ͜ʖ ͡° ) ) przeciwnika a ich sojusznicy albo wspięli się na wyżyny swoich umiejętności i wyparowali jak pieniądze z OFE, albo forsują czerwoną linię gdzieś przy kościele na Himmelsdorfie. Źródło chyba największej frustracji graczy tego koloru.

 

Nieudolne eksperymentowanie - tak jak wspomniałem przy omawianiu całkowitej autonomii rozgrywki oraz faktycznej umiejętności gry, niebiescy gracze mogą grać większością pojazdów z większości miejsc i rzadko kiedy zdarzy im się popełnić błąd, któremu mogliby zapobiec. Jeżeli jednak się zdarzy to przede wszystkim dlatego, że nagle zachciało im się bawić w Nikolę Teslę i wsadzili widelec do kontaktu, albo ujmując to ugrzecznioną nomenklaturą World of Tanks - postanowili się wyłoić jak kretyni bo chcieli coś sprawdzić i liczyli, że jakoś to będzie. Cóż, zazwyczaj jakoś NIE JEST. Niebiescy są bez wątpienia dobrymi graczami, ale to jeszcze nie jest poziom fioletowych graczy, którzy potrafią improwizować na bieżąco i przekuć to w sukces.

 

Nieefektywność -  podejrzewam, że wynika to z chęci jak najszybszego samodoskonalenia się, ale zwykle przynosi skutek odwrotny do zamierzonego. Dziwaczne połączenie nieudolnego eksperymentowania z kompletną i rzetelną wiedzą na temat gry polegające na tym, iż gracze niebiescy mają tendencję do zabierania się za wszystko na raz, zamiast robić to w przemyślany sposób. Jeżeli rozwijają linie pojazdów to praktycznie nigdy nie patrzą na to, iż mają one różne charakterystyki - wychodzą z założenia, że skoro wiedzę o grze mają opanowaną, to sobie poradzą. Prowadzi to do sytuacji, gdy bitwa po bitwie gracz przesiada się z UDESa 03 na P.44 Panterę i zachowuje się tak, jakby chwilę wcześniej usiadł po raz pierwszy do tej gry. Mieszają style rozgrywki nie poświęcając ani odrobiny czasu na wgranie się daną klasą pojazdu przez co kładą bitwy niczym troglodyci na swoje własne życzenie. Diagnoza analogiczna jak przy nieudolnym eksperymentowaniu - niebiescy są dobrzy, ale nie mają adaptacyjności graczy fioletowych.

 

Mordercza rutyna - przyznam szczerze, że oglądając streamy nie widziałem nikogo, kto byłby tą grą znudzony bardziej, niż niebiescy. Zieloni chłoną World of Tanks, są na początku drogi ku staniu się lepszymi graczami, fioletowi uczynili z niej pełnoprawne hobby, w którym osiągają wymierne sukcesy, a niebiescy... po prostu są. Niektóre czynności podejmują napędzani siłą przyzwyczajenia. Katują linie, które w ogóle im nie odpowiadają tudzież próbują wygrać bitwę x5 na danym pojeździe, chociaż ewidentnie im nie idzie. Jestem w stanie to poniekąd zrozumieć - droga od niebieskiego do fioletowego to zdecydowanie najdłuższa i najbardziej stroma ścieżka do pokonania na skali XVM i nietrudno o utratę motywacji.

 

PURPURA ZNIENAWIDZONEGO ABSOLUTYZMU - GRACZE FIOLETOWI

 

Zmysł taktyczny - to, co zaczęło kiełkować u graczy niebieskich, rozkwita u fioletowych. Potrafią z dużą dozą prawdopodobieństwa dalekosiężnie przewidzieć posunięcia przeciwnika oraz własnej drużyny i działać zarówno proaktywnie, jak i reaktywnie w zależności od rozwoju wydarzeń. Ekstremalnie trudno ich zaskoczyć, zwabić w zasadzkę lub zapędzić w sytuację bez wyjścia gdyż są to standardowe sztuczki w ich repertuarach, które bardzo dobrze znają i sami z powodzeniem stosują. Rodzaj graczy, który na dzisiejszych klaustrofobicznych mapach jest w stanie skutecznie zaplanować i wykonać manewr flankowania bez liczenia na łut szczęścia - niby drobiazg, ale w gruncie rzeczy ewenement.

 

Świetne manualne opanowanie gry - wyróżnik graczy fioletowych i jednocześnie źródło nieskończonych oskarżeń o oszustwa. Osoby grające na tym poziomie opanowały naginanie mechaniki rozgrywki wedle własnego uznania. Relatywnie celne strzelanie poza zasięg widzenia na podstawie minimapy, wykorzystywanie bezwładności armaty do uzyskania dodatkowych stopni depresji działa oraz robienie użytku z pozornie nieistotnej topografii terenu aby zwiększyć efektywność własnego pancerza to tylko niektóre ze sztuczek stosowanych przez fioletów. Frustrujące, gdy znajdujesz się po przeciwnej stronie armaty.

 

Nieograniczona swoboda rozgrywki - poczynając od koloru zielonego, poprzez niebieski aż do fioletowego bez problemu dostrzec można rozwój na tej płaszczyźnie. Gracz fioletowy dzięki swojej wiedzy i umiejętnościom nie jest już niczym ograniczony w rozgrywce i pojazdami spoza mety bez większych problemów osiąga zbliżoną skuteczność, co tymi, które się do niej zaliczają. Podobno nie miecz jest ważny a ręka, która nim włada - prawdziwe jak nigdy.

 

Adaptacyjność - pochodna zmysłu taktycznego i świetnego manualnego opanowania gry, dzięki której fioletowy gracz jest w stanie w czasie rzeczywistym dostosowywać się do panującej sytuacji. Przejawia się to między innymi umiejętnością wybrnięcia z problematycznego położenia, które spowodowała lub zaraz spowoduje własna nieudolna drużyna. Flagowym przykładem czegoś takiego jest nagłe wycofywanie się z flanki która za moment padnie - notorycznie określane przez słabszych graczy jako tchórzostwo.

 

Metoda w szaleństwie - zaobserwowałem, iż jest to drugi (zaraz po rozgrywce z najwyższej półki) czynnik przyciągający widzów na streamy fioletowych graczy. Granie wyłącznie z amunicją odłamkowo - burzącą lub na śmiesznej haubicy 105 mm przeciw X tierom? Granie w ogóle bez amunicji? A może bez włączonego HUD'a? Przeciętny gracz w ten sposób walnie przyczyniłby się do porażki swojej drużyny. Fioletom uchodzi to jednak na sucho, ba, są w taki uwłaczający zdrowemu rozsądkowi sposób gry osiągać wyniki o jakich reszta może pomarzyć.

 

 

 

Hmmm... czym rzucić we fioleta tak, aby się przykleiło?

 

 

 

Samotny Wilk McQuade randoma - negatywny skutek wysokiego poziomu umiejętności. Zdolność do działania zespołowego u fioleta spada niczym potencja u siedemdziesięciolatka i pozostaje na takim poziomie nawet po zaaplikowaniu szpadla viagry. Jeżeli fioletowy gracz nie poświęci długich godzin na zgranie się z tymi samymi osobami to zgubna w tej grze mentalność samotnika finalnie i tak weźmie górę i będzie grał wyłącznie pod siebie. Doskonale widać to w plutonach takich osób - każdy jedzie w swoją stronę, szczątkowa komunikacja i zero współpracy. Nie lepiej jest na twierdzach czy CW, jeżeli są to losowe zbieraniny.

 

Błyskawiczna rezygnacja w obliczu potencjalnej porażki - fiolety raczej rzadko przegrywają, ale gdy już im się zdarzy to spora część ma tendencję do dramatyzowania niczym Edyta Górniak. Mogliby z powodzeniem kontynuować grę i jeszcze coś ugrać ale zamiast tego albo całkowicie tracą chęć do walki, albo w ogóle porzucają dalszą grę i czekają na zniszczenie lub też - co dla mnie jest oburzające - opuszczają bitwę. Zabawnie robi się, gdy pomimo w ich mniemaniu beznadziejnej sytuacji nie zostają zniszczeni i wychodzą na błaznów albo w efekcie sabotują swoimi fochami grę reszcie drużyny, która z ich udziałem byłaby w stanie przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.

 

Nieumiejętność przyjmowania krytyki - niewielkie zaskoczenie dla kogokolwiek i jednoczesne potwierdzenie od dawna panującego stereotypu. Fioletowi gracze autentycznie ciężko znoszą wszelki rodzaj krytyki. Pewnie, kiedy ich wina jest udokumentowana i bezsprzeczna to posypią głowy popiołem ale baaardzo trudno przechodzi im to przez gardła i prawie zawsze okraszone jest jakimś dodatkowym komentarzem, który ma na celu umniejszenie ich porażki lub rozmycie winy. Toksyczna mieszanka tworzy się gdy fioletem zostaje ktoś, kto mentalnie nie jest przygotowany na ogień krytyki (nieodłączny podczas bycia na szczycie) i zaczyna być agresywny. Okazuje się, że większość nie jest przygotowana na sukces - nawet w takiej mikroskali, jak World of Tanks.

 

GOD TIER - GRACZE FIOLETOWI

 

Gracze na tym absurdalnym poziomie umiejętności mają po jednej dodatkowej pozytywnej i negatywnej cesze, która odróżnia ich od zwykłych fioletów.

 

Naturalność i intuicyjność w sposobie gry - jakkolwiek dziwacznie by to nie brzmiało to jest bezsprzecznym faktem. Oglądając rozgrywkę takich ludzi często ma się wrażenie, że nie zrobili nic nadzwyczajnego a na ich koncie nagle jest znikąd 7000 obrażeń. Robią mniej więcej to co inni... ale robią to lepiej. Dużo lepiej. Szczegóły, które umykają innym, przez nich są zauważane i natychmiast wykorzystywane. Na dodatek nie wkładają w to jakiegoś wybitnego wysiłku, co dla jednych jest podbudowujące, a dla innych całkowicie deprymujące.

 

Monetyzacja rozgrywki - czy jest sens rozwijać ten podpunkt? Wszyscy doskonale wiemy, o co chodzi. Wbijanie 3 odznak biegłości, pozyskiwanie czołgów za misje osobiste, podbijanie statystyk konta, zdobywanie pojazdów za kampanie... Wszystko ma swoją cenę. Potem święte oburzenie, że jakiś koczkodan jeździ Chieftainem po randomie i sabotuje bitwy albo siedzi w Obiekcie 279(e) w rogu mapy. Winnych rzecz jasna nie ma. Nigdy.

 

CLOWN FIESTA, CZYLI REROLLE

 

Czy o rerollach można w ogóle powiedzieć coś chociaż pośrednio dobrego? Poniekąd tak...

 

Mistrzowie czterech pojazdów na krzyż - powiedzieć, że rerolle grają jakimiś czołgami to tak, jakby nic nie powiedzieć. Oni KATUJĄ te pojazdy, a ich dobór nigdy nie jest przypadkowy - są to czołgi z absolutnej mety, deklasujące wszystko inne w danym segmencie. Skłamałbym jednak, że nie potrafią nimi grać - potrafią. Niestety tylko nimi. Warto tu dodatkowo zaznaczyć, że rerolle mogą pojawić się na każdym tierze -  zarówno na X, jak i na I.

 

Co złego z kolei można o rerollach rzec? Nie ma sensu się powtarzać, więc napiszę po prostu, że miażdżąca większość rerolli to gracze pierwotnie żółci z długim stażem w grze, którzy postanowili zostać kimś - dlatego też charakterystyka żółtego gracza z pierwszej części analizy pasuje tutaj jak ulał. Ponieważ jednak taki gracz nagle dzięki rerollowi konta staje się fioletowy/FIOLETOWY, pojawia się również...

 

EGO - myśleliście, że fiolety boli krytyka? Tutaj krytyka jest traktowana jak zamach na istnienie, zabójcza bardziej niż opodatkowanie dla majątku Kościoła. Reroll na uzasadnienie swojej wartości ma cały wachlarz argumentów, które kolektywnie obalić można stwierdzeniem, że jeździ w sumie czterema czołgami. Ego rerolla jest delikatne niczym szczęka Artura Szpilki i gdy już się wykształci, to wymaga składania ciągłych ofiar na modłę Azteckiego panteonu bóstw. Objawia się to tym, że gdy rerollowi statystyki zaczynają spadać poniżej wydumanego przez niego Poziomu Boga, to zakłada nowe konto. Rezultaty niebezpiecznie żółte? Nowe konto. Znów? Nowe konto. Czyżby do trzech razy sztuka? Zgadza się, konto od nowa.

 

 

 

Niniejszym analizę graczy uznaję za kompletną - w przeciwieństwie do słabszego spektrum tutaj nie będę udzielał żadnych porad, jak poprawić jakość własnej rozgrywki gdyż wychodzę z założenia, że nawet najsłabszy zielony gracz gra na poziomie akceptowalnym i jest w stanie samodzielnie dojść do tego, co mu nie wychodzi. Zapraszam do dyskusji.

 

Spoiler

 

MeinHerzBrennt


Edited by MeinHerzBrennt, 30 July 2019 - 11:48 AM.


wornock_ #2 Posted 30 July 2019 - 05:35 AM

    Corporal

  • Player
  • 38332 battles
  • 146
  • Member since:
    08-31-2012
Fiolet i niebieski to najczesciej mega kamper - graja tak aby nie popsuc sobie statystyk - (nawet jak siedza na op czolgach typu 907/chietfainie albo o zgrozo na 279) najczesciej uaktywnia sie kiedy widzi ze jego team zdobyl przewage i wygrywa - wtedy +5 do heroizmu i jedzie zdobywac dmg i fragi

Natural__ #3 Posted 30 July 2019 - 06:11 AM

    Captain

  • Player
  • 36908 battles
  • 2,089
  • [S_W_F] S_W_F
  • Member since:
    09-18-2012

View PostMeinHerzBrennt, on 30 July 2019 - 01:06 AM, said:

Adaptacyjność - pochodna zmysłu taktycznego i świetnego manualnego opanowania gry, dzięki której fioletowy gracz jest w stanie w czasie rzeczywistym dostosowywać się do panującej sytuacji. Przejawia się to między innymi umiejętnością wybrnięcia z problematycznego położenia, które spowodowała lub zaraz spowoduje własna nieudolna drużyna. Flagowym przykładem czegoś takiego jest nagłe wycofywanie się z flanki która za moment padnie - notorycznie określane przez słabszych graczy jako tchórzostwo.

Tutaj mam mały problem, bo rozumiem i słabszych graczy, i tych lepszych, wycofujących się. Słabszych, bo chcą, by wszyscy walczyli jak w "Kampanii braci", jeden za wszystkich i wszyscy za jednego więc wycofanie się gracza jest traktowane na równi z dezercją. Jest w tym coś wzniosłego i romantycznego zarazem. Z drugiej strony, wycofujący ma szansę wspomóc inny obszar gry lub, gdy drużyna została już dokumentnie poskładana, znaleźć dobrą miejscówkę do obrony i walczyć do "ostatniego" pocisku jednocześnie szukając okazji do ataku. Lecz nawet gdy wyciągnie potyczkę, słabszy gracz nie będzie zadowolony, bo on został zdradzony w 2 minucie bitwy...

 



profes79 #4 Posted 30 July 2019 - 06:16 AM

    Field Marshal

  • Player
  • 21655 battles
  • 10,451
  • [FENOM] FENOM
  • Member since:
    05-02-2012
Nie; nie został zdradzony tylko pojechał widząc, że jedzie sam. Owszem, sa miejsca gdzie czasami się to zdarza i nie bardzo można się cofnąć (vide wjazd na górkę na kopalni, gdzie jak się zobaczy, że wszystkie lemingi stanęły za skałkami to szansa na odwrót jest równa zeru) ale jak widzę np. że do magicznego lasku na Murowance jedzie jeden czołg plus ja to jeszcze w pół drogi robię w tył zwrot i nie reaguję na rozpaczliwe pinganie po całej mapie i komendy "Help".

plzNO #5 Posted 30 July 2019 - 06:34 AM

    Warrant Officer

  • Beta Tester
  • 25172 battles
  • 892
  • [_CHS_] _CHS_
  • Member since:
    10-22-2010

View Postwornock_, on 30 July 2019 - 05:35 AM, said:

Fiolet i niebieski to najczesciej mega kamper - graja tak aby nie popsuc sobie statystyk - (nawet jak siedza na op czolgach typu 907/chietfainie albo o zgrozo na 279) najczesciej uaktywnia sie kiedy widzi ze jego team zdobyl przewage i wygrywa - wtedy +5 do heroizmu i jedzie zdobywac dmg i fragi

 

No tak, masz rację, Ty grasz dla drużyny, a fiolet dla własnych statów... to dlaczego Ty masz 48% wr a fiolet 60%?

 

 

 

Przeczytałem, ja jako zielony bob muszę przyznać, że zgadzam się z zaletami oraz wadami. Oczywiście kilka bardziej się wpasuje a kilka mniej. Weźmy na to Oszczędzanie punktów trafień aż do (usranej) śmierci: bywa, że właśnie tak gram ale zdaję sobie z tego sprawę, niestety kiedy się połapię, że robię źle już jest pozamiatane. U mnie kuleje czasem ocena sytuacji - kiedy mogę sobie pozwolić na "tankowanie" a kiedy grać na oszczędzanie.

Jeżeli chodzi o mnie i moją grę to z reguły zdaje sobie sprawę z tego co robię źle, gorzej z wyciąganiem wniosków :trollface: Np. kiedy zrobię jakiś błąd, głupio wyjadę, czy źle się ustawię, to w następnych bitwach tego nie popełnię, ale minie kilka dni i znowu to samo...

 



Natural__ #6 Posted 30 July 2019 - 06:45 AM

    Captain

  • Player
  • 36908 battles
  • 2,089
  • [S_W_F] S_W_F
  • Member since:
    09-18-2012

View Postprofes79, on 30 July 2019 - 07:16 AM, said:

Nie; nie został zdradzony tylko pojechał widząc, że jedzie sam. Owszem, sa miejsca gdzie czasami się to zdarza i nie bardzo można się cofnąć (vide wjazd na górkę na kopalni, gdzie jak się zobaczy, że wszystkie lemingi stanęły za skałkami to szansa na odwrót jest równa zeru) ale jak widzę np. że do magicznego lasku na Murowance jedzie jeden czołg plus ja to jeszcze w pół drogi robię w tył zwrot i nie reaguję na rozpaczliwe pinganie po całej mapie i komendy "Help".

Chodzi o grupę, co najmniej 4-5 czołgów, nie o jednego kamikadze.



vdrpl #7 Posted 30 July 2019 - 07:31 AM

    Lieutenant

  • Community Contributor
  • 44337 battles
  • 1,939
  • [-OBO-] -OBO-
  • Member since:
    12-04-2011

View PostMeinHerzBrennt, on 29 July 2019 - 11:06 PM, said:

Tutaj te opisy wszystkie ;)


Opisując gracza niebieskiego mam wrażenie, że za dużo przebywasz na moich streamach ;) Dodałbym od siebie, ze swojej perspektywy, że jako gracz niebieski nie mam parcia na fiolet, chociaż widzę, że kiedy bardziej się przykładam to jestem w stanie robić wyniki dużo lepsze niż moja średnia. Nie chce mi się jednak ścigać po WN8, bo wiem że musiałbym grać bardziej czołgami z mety i jednocześnie ograniczyć robienie czegoś tylko dla zabawy. Zwyczajnie mi jednak na tym nie zależy i zgadzam się, że niebiescy bardziej bawią się samą grą i to chyba rzeczywiście z nudów :D Nie jestem niewolnikiem mety, lubię robić głupie rzeczy tylko dla zabawy, pomimo że czasem skutkują one wyjebką za zero.



DeepackTheProphecy #8 Posted 30 July 2019 - 08:30 AM

    Lieutenant Сolonel

  • Player
  • 40888 battles
  • 3,373
  • Member since:
    10-03-2011
Dobrze napisane - zwykle tak jest. :)

Ruen___ #9 Posted 30 July 2019 - 08:38 AM

    Staff Sergeant

  • Player
  • 40395 battles
  • 375
  • [KNAGA] KNAGA
  • Member since:
    02-10-2013

Od siebie, widzę zdecydowanie jedną wadę teoretycznie nieprzypisaną do mojego koloru, otóż często ufam teamowi - nie raz, np tworze ogryzek, wyjeżdżam zbieram i liczę, że ktoś gościa dobije. Częściowo utożsamiam się również w wkładaniem widelca do gniazdka, ale w sumie nie raz takie durne rzeczy wychodzą, stąd częściowo :trollface:

 

Chciałem pierwotnie dyskutować na temat mojego teamplayu, bo uważam że gram dość dobrze zespołowo ze względu na masę rozegranych gier poza randomem, ale później zacząłem się zastanawiać. Jak gram plutony to bardzo sporadycznie, jeżeli już to z małą grupką osób. Myślę, że to nie chodzi o brak umiejętności gry zespołowej, tylko o synergię. Unicumy to są osoby, które wypracowały sobie określony sposób gry, który jak widać się sprawdza, więc trudno jest go porzucić na kompletnie inny styl gry, stąd takie losowe plutony mi się gra bardzo źle. Nie jest kwestia, że plutonowy gra nie tak, po prostu nie współgra. I myślę, że to jest clue.

 

A i odnośnie "Naturalność i intuicyjność w sposobie gry" - fajnie to widać, jak się gra razem z osobą o dużo niższym skillu na tym samym rodzaju czołgu i jak jedzie się w to samo miejsce. Bywało, że wyjechałem z 4-5k dmg a plutonowy  nie do telepał się do 2k :D



Millennium_Falcon_ #10 Posted 30 July 2019 - 08:51 AM

    Colonel

  • Player
  • 53982 battles
  • 3,620
  • [_CHS_] _CHS_
  • Member since:
    04-27-2012

View PostRuen___, on 30 July 2019 - 09:38 AM, said

 

A i odnośnie "Naturalność i intuicyjność w sposobie gry" - fajnie to widać, jak się gra razem z osobą o dużo niższym skillu na tym samym rodzaju czołgu i jak jedzie się w to samo miejsce. Bywało, że wyjechałem z 4-5k dmg a plutonowy  nie do telepał się do 2k :D

 

He he. Znam to z autopsji. Plutony grane z Wjasem i SosnaHD (dawniej GoHardLikeTrump) wyglądały dokładnie jak napisałeś. Jechaliśmy w podobne miejsce trzema takimi samymi czołgami, ja robiłem 2k, Wjas 3k, a Sosna 6k. I zawsze zastanawialiśmy się kiedy i gdzie zdążył to nabić:D


Edited by Millennium_Falcon_, 30 July 2019 - 08:52 AM.


PREXER #11 Posted 30 July 2019 - 08:54 AM

    Second Lieutenant

  • Player
  • 57530 battles
  • 1,330
  • Member since:
    01-22-2013

Fajnie napisane. Jedna uwaga.

Najpierw piszesz:

 

View PostMeinHerzBrennt, on 30 July 2019 - 12:06 AM, said:

 

Pasożytnictwo - jest to następstwo nieumiejętności prowadzenia bitwy samodzielnie. Mnóstwo zielonych graczy zamiast wspomagać, najzwyczajniej w świecie żeruje na cudzych osiągnięciach. Niewiarygodnie irytujące zachowanie które trudno wychwycić. Najpospolitszym z nich jest dobijanie ogryzków - wypracowałeś pozycję, obijasz przeciwnika, skupiasz na sobie jego uwagę, została mu resztka punktów trafień i nagle znikąd pojawia się zielony rycerz odziany w dziewiczą biel (taaak...) i niczym damę z opałów ratuje Cię, wykańczając wroga. Później robi to jeszcze kilkukrotnie i podczas gdy Ty strawiłeś na takich wymianach ognia większość żywotności swojego pojazdu, Don Kaszalot zasuwa z prawie pełną pulą. Swoją drogą to prowadzi do kolejnej abstrakcyjnej wady, jaką jest...

 

a następnie

 

View PostMeinHerzBrennt, on 30 July 2019 - 12:06 AM, said:

 

Oszczędzanie punktów trafień aż do (usranej) śmierci - gdybym miał zgrzytać zębami przy każdej takiej sytuacji, to byłbym bezzębny przed trzydziestką (czyli w sumie za dwa lata, dajcie mi czas). Irracjonalne i przerysowane postępowanie, które jest domeną zielonych graczy.

 

Walczysz na przepychaczu lub przy jakimkolwiek narożniku z przeciwną drużyną i nie masz większego wyboru, jak iść na wymianę ognia - zdarza się często, niejednokrotnie jest kluczowe do osiągnięcia zwycięstwa. Ledwo dychasz, Twój plutonowy też, ale obok Was jest jeszcze zielonka której nie zarysowano nawet karoserii, gdyż niczym cholerna jemioła pasożytowała przez cały ten czas na Waszym poświęceniu. Oponent rozpoczyna natarcie i chociaż sam nie jest w najlepszej kondycji to nie jesteś w stanie go zatrzymać, gdyż jedno przypadkowe trafienie i stajesz się przymusowym uczestnikiem Złomowiska PL. Nic strasznego, zielony ma jeszcze pełną pulę HP i przyjmie to jedno lub dwa trafienia, prawda?

 

... gdyż zielony jest już 100 metrów za Wami i chowa się za jakimś kamieniem czekając, aż wróg przetoczy się przez Was niczym walec drogowy po emerycie. Dziękuję Pan Zielony. Rozumiem ideę szanowania wytrzymałości swojego pojazdu, ale gracze zieloni zgwałcili ją i z tego gwałtu narodził się iście bękarci sposób gry.

 

To w końcu „zielony” ma wyjechać i dobić wrogiego gada czy nie? Ile jest takich sytuacji, że widzę dwa czołgi na ogryzkach klepiące się zza jakiejś osłony. Według tego co napisałeś - Wyjedziesz i dobijesz: ŹLE! "Zabrałeś" fraga! Poczekasz na wynik starcia… też NIE DOBRZE, bo w tym pojedynku może paść sojusznik!

To jak ? Może trzeba się zdecydować? ;)

Osobiście nie mam takich rozterek. Szkoda mi na to czasu. Jeśli przejeżdżam obok to nie zostawię sobie za plecami "pojedynkowiczów" jeśli w zasięgu armaty mam wroga. Dobijam i jadę dalej.

 


Edited by PREXER, 30 July 2019 - 09:53 AM.


muriceps #12 Posted 30 July 2019 - 09:41 AM

    Major General

  • Player
  • 29104 battles
  • 5,114
  • [_CHS_] _CHS_
  • Member since:
    01-06-2012

View Postwornock_, on 30 July 2019 - 06:35 AM, said:

Fiolet i niebieski to najczesciej mega kamper - graja tak aby nie popsuc sobie statystyk - (nawet jak siedza na op czolgach typu 907/chietfainie albo o zgrozo na 279) najczesciej uaktywnia sie kiedy widzi ze jego team zdobyl przewage i wygrywa - wtedy +5 do heroizmu i jedzie zdobywac dmg i fragi

Sala wykładowa. Właśnie kończy się pięciogodzinny wykład na temat kształtu Ziemi i jej położenia względem innych planet Układu Słonecznego. Wtem otwierają się drzwi i wchodzi student o nazwisku Wornocki. Gramoli się ciężko między ławkami. Stara się iść cicho aby nie zwracać na siebie uwagi ale i tak zawadza o krzesła, potrąca studentów. Wszyscy łącznie z profesorem zaczynają się  na niego gapić. Wreszcie zajął wolne miejsce. Jak tylko usiadł podniósł rękę. 

Profesor poirytowany:

- słuchamy Pana, o co Pan spóźnialski chciałby zapytać?

Na to student Wornocki, nie zrażony całą sytuacją wstaje i pyta:

- jakie są dowody na to, że ziemia jest okrągła, bo ja kierując się własną obserwacją, uważam, że to fałsz.

 

Rozumiesz, wornock, jak się przedstawiłeś? 



AdanTeam #13 Posted 30 July 2019 - 10:16 AM

    Warrant Officer

  • Player
  • 35429 battles
  • 536
  • [_SOW_] _SOW_
  • Member since:
    07-31-2014

MeinHerzBrennt - napracowałeś się. Fajne są momenty zaczepne, które aż proszą czytelnika o ripostę.

 

Muri, w punkt!

 

Ciekawy jestem lepszych graczy, czy też tak mieli w swoim rozwoju:

ja przez kilka miesięcy gram na niezmiennym poziomie, później pojawia się Eureka (sidescrap, granie TD na granicy zasięgu widzenia, metoda na niwelowanie braku depresji działa i inne epokowe odkrycia) albo jakieś niezidentyfikowane objawienie i nagle r(WN8) rośnie skokowo.


Edited by AdanTeam, 30 July 2019 - 10:17 AM.


vdrpl #14 Posted 30 July 2019 - 10:49 AM

    Lieutenant

  • Community Contributor
  • 44337 battles
  • 1,939
  • [-OBO-] -OBO-
  • Member since:
    12-04-2011

View PostRuen___, on 30 July 2019 - 07:38 AM, said:

Od siebie, widzę zdecydowanie jedną wadę teoretycznie nieprzypisaną do mojego koloru, otóż często ufam teamowi - nie raz, np tworze ogryzek, wyjeżdżam zbieram i liczę, że ktoś gościa dobije. Częściowo utożsamiam się również w wkładaniem widelca do gniazdka, ale w sumie nie raz takie durne rzeczy wychodzą, stąd częściowo :trollface:

A ja bym powiedział, że to przez chęć "niemarnowania" pestki. Nie strzelasz bo mało dmg ;)



arek2602 #15 Posted 30 July 2019 - 11:17 AM

    Warrant Officer

  • Player
  • 20004 battles
  • 573
  • [XIII_] XIII_
  • Member since:
    05-22-2012

Jeszcze brakuje mi w opisie rerollów takiego zjawiska jak pompowanie. Wówczas najlepiej widać kto niebieski/fioletowy bo umie, a kto pompuje - zderzenie na Malinówce dwóch niebieskich w dedykowanych rozpoznawczych daje bardzo ciekawe efekty, np.: 15:0 w 1,5 minuty.

Miałem taką bitwę jeszcze przed usunięciem czatu ogólnego - pół gry narzekania na noobów. Po grze sprawdziłem: nasz LT 54% zwycięstw, przeciwnik 48%, ale obrażenia na podobnych  pojazdach o 100-200 punktów wyższe. 



Etharr #16 Posted 30 July 2019 - 11:36 AM

    Corporal

  • Player
  • 10785 battles
  • 186
  • [-CNE-] -CNE-
  • Member since:
    08-30-2018

View PostMeinHerzBrennt, on 30 July 2019 - 12:06 AM, said:

Oszczędzanie punktów trafień aż do (usranej) śmierci - gdybym miał zgrzytać zębami przy każdej takiej sytuacji, to byłbym bezzębny przed trzydziestką (czyli w sumie za dwa lata, dajcie mi czas). Irracjonalne i przerysowane postępowanie, które jest domeną zielonych graczy.

 

Walczysz na przepychaczu lub przy jakimkolwiek narożniku z przeciwną drużyną i nie masz większego wyboru, jak iść na wymianę ognia - zdarza się często, niejednokrotnie jest kluczowe do osiągnięcia zwycięstwa. Ledwo dychasz, Twój plutonowy też, ale obok Was jest jeszcze zielonka której nie zarysowano nawet karoserii, gdyż niczym cholerna jemioła pasożytowała przez cały ten czas na Waszym poświęceniu. Oponent rozpoczyna natarcie i chociaż sam nie jest w najlepszej kondycji to nie jesteś w stanie go zatrzymać, gdyż jedno przypadkowe trafienie i stajesz się przymusowym uczestnikiem Złomowiska PL. Nic strasznego, zielony ma jeszcze pełną pulę HP i przyjmie to jedno lub dwa trafienia, prawda?

To jest chyba największa bariera, którą trzeba przeskoczyć, aby zostać graczem niebieskim.

Bardzo długo miałem z tym problem, zresztą do tej pory mi się to zdarza. Choć ostatnia częściej

zbyt szybko tracę punkty życia, bo włączył mi się tryb eksperymentowania i często kończy się to

szybkim wyparowaniem.

 

View PostMeinHerzBrennt, on 30 July 2019 - 12:06 AM, said:

Nieudolne eksperymentowanie - tak jak wspomniałem przy omawianiu całkowitej autonomii rozgrywki oraz faktycznej umiejętności gry, niebiescy gracze mogą grać większością pojazdów z większości miejsc i rzadko kiedy zdarzy im się popełnić błąd, któremu mogliby zapobiec. Jeżeli jednak się zdarzy to przede wszystkim dlatego, że nagle zachciało im się bawić w Nikolę Teslę i wsadzili widelec do kontaktu, albo ujmując to ugrzecznioną nomenklaturą World of Tanks - postanowili się wyłoić jak kretyni bo chcieli coś sprawdzić i liczyli, że jakoś to będzie. Cóż, zazwyczaj jakoś NIE JEST. Niebiescy są bez wątpienia dobrymi graczami, ale to jeszcze nie jest poziom fioletowych graczy, którzy potrafią improwizować na bieżąco i przekuć to w sukces.

 

Wypisz, wymaluj moje ostatnie eksperymenty.

:teethhappy:

 

Z Twojego opisu wynika, że wkraczam na poziom niebieski.

 

BTW. Muszę przyznać, że ta analiza jest całkiem trafna.


Edited by Etharr, 30 July 2019 - 11:37 AM.


MeinHerzBrennt #17 Posted 30 July 2019 - 11:39 AM

    Major

  • Player
  • 30868 battles
  • 2,745
  • [KNAGA] KNAGA
  • Member since:
    10-09-2011

View Postvdrpl, on 30 July 2019 - 08:31 AM, said:


Opisując gracza niebieskiego mam wrażenie, że za dużo przebywasz na moich streamach ;) Dodałbym od siebie, ze swojej perspektywy, że jako gracz niebieski nie mam parcia na fiolet, chociaż widzę, że kiedy bardziej się przykładam to jestem w stanie robić wyniki dużo lepsze niż moja średnia. Nie chce mi się jednak ścigać po WN8, bo wiem że musiałbym grać bardziej czołgami z mety i jednocześnie ograniczyć robienie czegoś tylko dla zabawy. Zwyczajnie mi jednak na tym nie zależy i zgadzam się, że niebiescy bardziej bawią się samą grą i to chyba rzeczywiście z nudów :D Nie jestem niewolnikiem mety, lubię robić głupie rzeczy tylko dla zabawy, pomimo że czasem skutkują one wyjebką za zero.

 

Zdziwiłbyś się, jak wielu ludzi gra podobnie do Ciebie. Niebieski jestem również ja, więc inspirację czerpałem także z własnych zachowań. ;)

 

View PostRuen___, on 30 July 2019 - 09:38 AM, said:

Od siebie, widzę zdecydowanie jedną wadę teoretycznie nieprzypisaną do mojego koloru, otóż często ufam teamowi - nie raz, np tworze ogryzek, wyjeżdżam zbieram i liczę, że ktoś gościa dobije. Częściowo utożsamiam się również w wkładaniem widelca do gniazdka, ale w sumie nie raz takie durne rzeczy wychodzą, stąd częściowo :trollface:

 

Chciałem pierwotnie dyskutować na temat mojego teamplayu, bo uważam że gram dość dobrze zespołowo ze względu na masę rozegranych gier poza randomem, ale później zacząłem się zastanawiać. Jak gram plutony to bardzo sporadycznie, jeżeli już to z małą grupką osób. Myślę, że to nie chodzi o brak umiejętności gry zespołowej, tylko o synergię. Unicumy to są osoby, które wypracowały sobie określony sposób gry, który jak widać się sprawdza, więc trudno jest go porzucić na kompletnie inny styl gry, stąd takie losowe plutony mi się gra bardzo źle. Nie jest kwestia, że plutonowy gra nie tak, po prostu nie współgra. I myślę, że to jest clue.

 

A i odnośnie "Naturalność i intuicyjność w sposobie gry" - fajnie to widać, jak się gra razem z osobą o dużo niższym skillu na tym samym rodzaju czołgu i jak jedzie się w to samo miejsce. Bywało, że wyjechałem z 4-5k dmg a plutonowy  nie do telepał się do 2k :D

 

Każdy czasem jest Cezarem randoma i kończy z 14 nożami w plecach, ufając drużynie. :trollface:

 

Właśnie ten silnie indywidualny sposób prowadzenia rozgrywki (powiązany notabene z wysokim poziomem umiejętności) sprawia, że fioletowi gracze trudno odnajdują się w grupie. Zmienianie czegoś, co działa doskonale jest wbrew logice - i ja to rozumiem.

 

View PostPREXER, on 30 July 2019 - 09:54 AM, said:

Fajnie napisane. Jedna uwaga.

Najpierw piszesz:

 

 

a następnie

 

 

To w końcu „zielony” ma wyjechać i dobić wrogiego gada czy nie? Ile jest takich sytuacji, że widzę dwa czołgi na ogryzkach klepiące się zza jakiejś osłony. Według tego co napisałeś - Wyjedziesz i dobijesz: ŹLE! "Zabrałeś" fraga! Poczekasz na wynik starcia… też NIE DOBRZE, bo w tym pojedynku może paść sojusznik!

To jak ? Może trzeba się zdecydować? ;)

Osobiście nie mam takich rozterek. Szkoda mi na to czasu. Jeśli przejeżdżam obok to nie zostawię sobie za plecami "pojedynkowiczów" jeśli w zasięgu armaty mam wroga. Dobijam i jadę dalej.

 

 

Właściwa decyzja w takich scenariuszach odróżnia wsparcie od pasożyta.

 

View Postarek2602, on 30 July 2019 - 12:17 PM, said:

Jeszcze brakuje mi w opisie rerollów takiego zjawiska jak pompowanie. Wówczas najlepiej widać kto niebieski/fioletowy bo umie, a kto pompuje - zderzenie na Malinówce dwóch niebieskich w dedykowanych rozpoznawczych daje bardzo ciekawe efekty, np.: 15:0 w 1,5 minuty.

Miałem taką bitwę jeszcze przed usunięciem czatu ogólnego - pół gry narzekania na noobów. Po grze sprawdziłem: nasz LT 54% zwycięstw, przeciwnik 48%, ale obrażenia na podobnych  pojazdach o 100-200 punktów wyższe. 

 

Och, to się rozumie samo przez się.



Wlodi89LCT #18 Posted 30 July 2019 - 11:45 AM

    Warrant Officer

  • Player
  • 16412 battles
  • 963
  • [-DZW-] -DZW-
  • Member since:
    11-13-2016
No szacunek za ten opis. Najlepsze w takich tematach jest to, że i tak pojawią się 'specjaliści', jak taki jeden wyżej, którzy stwierdzą, że "te zue fiolety to tylko sojo z tyłu i spamują goldem, a  jak WG znerfi golda, to czeka ich żółć...", jak będzie wszyscy wiemy. :) 

Etharr #19 Posted 30 July 2019 - 11:51 AM

    Corporal

  • Player
  • 10785 battles
  • 186
  • [-CNE-] -CNE-
  • Member since:
    08-30-2018

Niektórzy nie rozumieją, że żeby być niebieskim/fioletowym graczem trzeba grać

aktywnie, co oczywiście nie wyklucza pasywnej gry w pewnych okolicznościach.

Zresztą niektóre mapy wymuszają bardziej zachowawczą grę, np. do czasu

wyeliminowania wrogich LT, oczywiście po zajęciu kluczowej pozycji.

 

I taka jeszcze jedna uwaga. Najgorsza kategoria dobrych graczy to rerolle, którzy

grają często tylko i wyłącznie pod WN8, a wygrana drużyny ma dla nich często

drugorzędne znaczenie. W kryzysowych sytuacjach prędzej pomoże Ci gracz

pomarańczowy/żółty niż w/w osobnik.


Edited by Etharr, 30 July 2019 - 11:56 AM.


AdanTeam #20 Posted 30 July 2019 - 12:06 PM

    Warrant Officer

  • Player
  • 35429 battles
  • 536
  • [_SOW_] _SOW_
  • Member since:
    07-31-2014

Zasadność resetu konta doczeka się kiedyś kolejnego tematu-rzeki.

Nie rozumiem re-rolli. Osobiście mógłbym mieć [edytowano] overall i fioletowy recent. Nawet byłoby łatwiej na randomach :)


Edited by peaceful_tankman, 30 July 2019 - 04:09 PM.
Pamiętaj, że tekst o kolorze czerwonym jest zarezerwowany jedynie dla pracowników Wargaming.net!






Also tagged with zielony, niebieski, fioletowy, fiolet, unicum, tryhard, XVM

1 user(s) are reading this topic

0 members, 1 guests, 0 anonymous users