Jump to content


Gniazdo Piratów (to, jak ja zapamiętałem tajemnicę pewnej knajpy Yournego)


  • Please log in to reply
11 replies to this topic

muriceps #1 Posted 06 September 2019 - 12:09 PM

    Major General

  • Player
  • 29335 battles
  • 5,182
  • [_CHS_] _CHS_
  • Member since:
    01-06-2012

Wreszcie. Po trzech miesiącach ciężkiego rejsu mój galeon, na którym służę jako trzeci oficer zawinął do portu. Okręt wymagał licznych napraw po długim sztormie, jaki nas dopadł u wybrzeży Jamajki. Załoga była wykończona, więc stary aby ukrócić w zarodku wszelkie myśli o buncie wypuścił nas na dwudniową przepustkę. Tańcząca na bryzie opustoszał niemalże do zera. Na pokładzie został tylko kuk i oddział piechoty morskiej.

Jak zwykle, gdy byłem w Port-au-Prince moje nogi poniosły mnie do Gniazda Piratów. Podłe to było miejsce, które samym swoim widokiem mogło zniechęcić nawet największego entuzjastę portowych tawern i zamtuzów. Ale niech nie zmylą was pozory. Choć odrapany tynk, choć spróchniałe schody prowadzące na pięterko uciech, choć bar obsrany przez muchy, to jednak przednie jadło i napitek, muzyka skoczna, a kelnerki zawsze ochocze do ten tego...tańców tu były. Strudzony byłem i nie o uciechach, ale o pełnym brzuchu i spienionym kuflu tylko myślałem. I jakie było moje zaskoczenie, gdy w dalszej izbie karczmy spotkałem starych znajomków, z którymi pływałem będąc jeszcze majtkiem pokładowym. Za stołem siedzieli Profesor, kuk na Gromowładnym, Jurek, który teraz sam bawełnianą kontrabandę przewozi na ociężałym, ale ładownym dwumasztowym Morskim Dyliżansie, no i sam Sir Krzak, kapitan osławionej fregaty Santa Mona, którą jako pryz zdobył na Hiszpanach.

- niech zjedzą mnie moje pchły, kogo to ja widzę, same obiboki i portowe gnidy, a to mi się kompania trafiła.

Jurek, już się rwał do bitki, zawsze w tym temacie prędki, bo nie poznał mnie, w mroku stojącego, gdy Profesor kułakiem, pod wątrobę, przyjacielsko go strzelił i powiedział:

- Myszołap, co za złe wiatry cię tu przygnały, stary łotrze?!

Gdy już się przywitałem rzekłem:

- a żebyście wiedzieli, że złe wiatry. Taka nas nawałnica dopadła, że nikomu nie życzę, to była nie matka a teściowa burz. Żagle mamy porwane niczym gacie starej ladacznicy. Oj ze dwa tygodnie w porcie postoimy. A was co przygnało?

Jurek, który już się zmitygował powiedział:

- mnie, to co zwykle, przyjechałem po tytoń i do Nowego Świata z ładunkiem chcę płynąć. Głównie sadzonki. To teraz dobry interes. Mam kilka weksli jeszcze do spłaty i grosiwo mi się przyda. Profesor – wskazał na kuka- oprowiantował swoją łajbę i wiem, że za dwa dni płyną do Indii a Sir, jak to Sir, z gubernatorem wojuje i załogi szuka.

- A prawda to, gubernator słowa nie dotrzymuje, podatki podnosi, furda to, że jest to bratanek vicekróla, zamierzam mu trochę życie poutrudniać. Nie szukasz zaciągu, dobrze płącę?

- Jeśli tak jak mówią, to chyba nie dukatami, a w szczurach z ładowni? -zażartowałem- Nie, nie – pokręciłem głową – stary u mnie upierdliwy i marudny, czepia się o każdy paproszek na pokładzie, ale spokój jest na Tańczącej i żołd płacą w terminie. Jeszcze z rok popływam jako trzeci a potem pewnie patent drugiego.

 

Wtem w karczmie zrobił się straszny rumor. Już od wejścia widać było, że ktoś znaczny zawitał. Karczmarz giął się w ukłonach i brudną szmatą podłogę z okruszyn zamiatał, czym kury, licznie tam przesiadujące wprowadził w oburzone gdakanie oraz konieczność natychmiastowej przeprowadzki na wyższe partie przybytku, czyli stoły. Wszędzie unosił się kurz i pióra. W tym wszystkim do środka weszła prawie dostojnym krokiem dama, a raczej kobieta na damę upozorowana. Czarna suknia z licznymi falbanami ciągnęła się za nią zamiatając to czego karczmarz szmatą nie zamiótł. Przód sukni, jeśli u góry był obniżony, tak u dołu podniesiony, dzięki czemu oczom zebranych ukazały się dorodne i wielce apetyczne wdzięki oraz wysokie, skórzane buty typu szwedzkiego. Do pasa dama miała przytroczoną szpadę. Włosy zaś obfite, blond koloru osłonięte były kapeluszem koloru różowego, co kontrastowało z czernią sukni, przyozdobionym dwoma puchatymi króliczymi uszami. Poprzedzał ją majtek, w zwykłym marynarskim stroju tj koszulce, kiedyś białej, w niebieskie pasy i przykrótkich hajdawerach, sięgających raptem kolan. Majtek lewe oko miał zakryte opaską.

- tu siedzą – wskazał na naszą grupę majtek i przysiadł się bezceremonialnie do stołu.

- A ty Bocian – kogo nam tu sprowadzasz? - zapytałem.

Majtek w mieście portowym był powszechnie znany. Zawsze wszystkim pomagał bezinteresownie, co jemu i czasami tym którym pomagał nie zawsze wychodziło na zdrowie. Oko, jak sam mówił, stracił, gdy pomagał załadować pistolet, gdy bryg na którym służył napadli piraci, a zamek pistoletu po wystrzale odbił, oko wybijając. W porcie jednak chodziła historia, że stracił je, gdy kapitan statku podczas igraszek z dziewką portową zorientował się, że jest obserwowany i czubek gęsiego pióra w szparę gwałtownie wepchnął podglądacza oka pozbawiając. A dlaczego Bocian? Bo na gnieździe bocianim służył, skał i okrętów wypatrując.

- Jam jest Donna Zofija, Króliczy skok pod moimi rozkazami.

Sir Krzak, aż zagwizdał.

- czyżby osławiona Czarna Zofija.

W tym momencie w ręku kobiety pojawił się mały pistolet, który przyłożyła do czoła kapitana Santa Mony i wysyczała przez zęby:

- jeszcze raz tak na mnie powiesz, a będzie można na wylot, nie tylko z boku, ale i z przodu przez głowę ci spojrzeć.

- Nie tak prędko duszko moja – nie wiedzieć w którym momencie Sir Krzak wyciągnął sztylet i przyłożył go do zgrabnego podbródka. Po ostrzu pociekła kropla krwi.

Patową sytuację przerwało wniesienie napitków. Karczmarz licząc na zarobek nie żałował niczego. Piwo, gorzałka, nawet wino, choć z pływającą w nim słomą, wniesione zostało na stół. Jeno Bocian dostał kozie mleko, bo wszyscy w Port-au-Prince znali jego wstręt do napojów alkoholowych. Choć wstręt ten dziwny i niezrozumiały w takim miejscu, miał swoje dobre strony, bo gdy towarzystwo na ławach i pod stołem zaległo, co zdarzało się wcale często, towarzysz taki sakiewek i gardeł pilnował, choć jedne puste a drugie suche na wiór.

- nie bez powodu zaszczyciłam was- Krzak prychnął, po czym udał, że zdmuchiwał pianę z piwa - kuflopije, swoim widokiem. Sprawę mam.

Profesor, jak na kuka przystało posturą prawdziwy autorytet w balaście uniósł ręce w geście uciszenia, sięgnął po kufel, siorbnął i rzekł:

- z babami, choćby i kapitanami korsarskiej fregaty, biznesów nie robimy.

Donna obróciła na niego wzrok, zmrużyła oczy i wycedziła:

- sprawę mam i wierzę, że jak spokojnie wysłuchacie, to się dogadamy. - Zofija odwinęła fragment sukni i zza podwiązki na udzie wyjęła zwinięty pergamin. Rozłożyła go na stole przyciskając rogi kawałkami sera i jajkiem, które jak na zawołanie zniosła siedząca na stole kura. Oczom zebranych ukazała się mapa. Mapa z zaznaczonym fragmentem wybrzeża.

- Obok Isla Isabela, informacja potwierdzona, hiszpański galeon San Marco w asyście dwóch okrętów wojennych będzie przejmował złoto, jakie papiści zdobyli w Ekwadorze i innych prowincjach. Załogi galeonu, wiem to na pewno, i ochrony, są przetrzebione przez dziwną chorobę, nieliczne i zmęczone, choć doświadczone.

- Zaraza, znaczy dżuma?

- Mój informator, który ma dostęp do raportów vicekróla, mówi, że nie. Że to od wody zepsutej. Gorączka i szybka śmierć. Nie mamy co się obawiać, byleby nic nie pić i nie jeść do czasu zakończenia abordażu a potem tylko ze swojej lub świeżej wody korzystać.

- Dlaczego my – Jurek zadał pytanie, które nam wszystkim chodziło po głowach.

- Z kilku powodów. Nie lubicie Hiszpanów...

Po tych słowach wszyscy zaczęliśmy walić kuflami w blat stołu i wyć jak potępieńcy.

- cicho, durnie. Cicho. Po co uwagę przyciągać? Po drugie znacie się, służyliście razem i wiem, że dobrzy z was żeglarze, po trzecie sama z Króliczym skokiem nie dam rady, nawet na osłabione obsady i dlatego potrzebna jest Santa Mona. A wiem, że jak okręt Sir Krzaka to i wy.

- Ile Hiszpan może przewozić.

- Pewnikiem będzie ze 25 tysięcy dublonów. Całoroczny podatek, plus przyprawy w ładowni. Jak się uda będę ustawiona do końca życia.

- A my? - uniosłem brwi- jak się zdecydujemy, o ile się zdecydujemy, jaki będziemy mieli udział.

- 1/3 w monecie, 1/3 w przyprawach i jeden pryz, jak się uda zająć.

- Chyba kpisz i przyszłaś nas tu obrażać – obruszył się Profesor - To, że poślednie, poza Krzakiem, stanowiska pełnimy nie znaczy, że kurze spod ogona wypadliśmy. Znamy się na fachu. Jak tu zebrani jesteśmy możemy nawet fregatę poprowadzić byleby jeszcze z 5 jakichś ciurów zebrać.

- Samiście ciury. Ja mam mapę, ja mam informacje kiedy Hiszpan wypływa i gdzie powinien być...

- a ja mam Santa Monę – przerwał jej Sir – i tych tu zakapiorów, co może niezbyt bystre mają mordy ale na robocie się znają. Jurek ile masz dział na swoim handlowcu?

- Wszystkiego będzie osiem pieciofuntówek angielskich, plus dziobówka. Solidne działa. Na bezpieczeństwie nie oszczędzam. Mój Morski Dyliżans, to nie byle handlowy bryg.

- A no widzisz Donna Zofija, że nie tylko Santa Mona będzie pomocna ale jakby co to i działa i ładownie Morskiego Dyliżansu będą dostępne. Proponuję 1/3, ale dla Ciebie, w monecie i połowa, dla nas, w przyprawach oraz dwa pryzy.

Donna Zofija zerwała ze stołu mapę rozlewając piwo.

- Hola, hola - złapał ją za nadgarstek Profesor- usiądź dzieweczko, po co złość taka, zmarszczek ci przybędzie. Wszak negocjacje prowadzimy. Wszystkiego po połowie proponuję a jedynie pryzy do przyszłego podziału zostawimy, bo to nie wiadomo jak w walce będzie. Zgoda?

- Zgoda!

 

Ciąg dalszy może nastąpi. Podobieństwa czysto przypadkowe. Sorki, za brak akapitów ale na forum jakoś nie idzie ich tabulatorem zaznaczyć a spacją mi się nie chciało :)

 


Edited by muriceps, 06 September 2019 - 07:38 PM.


JELLY_TANK #2 Posted 06 September 2019 - 03:16 PM

    Lance-corporal

  • Player
  • 20832 battles
  • 95
  • [_COM] _COM
  • Member since:
    09-02-2016

przyjemnie się czyta, dobra robota :)

 


Edited by JELLY_TANK, 06 September 2019 - 03:23 PM.


muriceps #3 Posted 06 September 2019 - 03:20 PM

    Major General

  • Player
  • 29335 battles
  • 5,182
  • [_CHS_] _CHS_
  • Member since:
    01-06-2012
Poprawione. Choć Twój Jak, jak wielkanocny, znaczy malowany. Dzięki!

JELLY_TANK #4 Posted 06 September 2019 - 03:22 PM

    Lance-corporal

  • Player
  • 20832 battles
  • 95
  • [_COM] _COM
  • Member since:
    09-02-2016

;)

 



Yourny #5 Posted 06 September 2019 - 07:17 PM

    Staff Sergeant

  • Player
  • 18362 battles
  • 316
  • [_CHS_] _CHS_
  • Member since:
    12-18-2011
To jaskrawy dowód na to,że na tajnych kompletach z powieściopisarstwa Muri był pilnym słuchaczem.Ja osobiście nad naukę przedkładałem rozrywki wszelakie i efekty są takie,jakie są-Muri pisarz,a ja grafoman :)

muriceps #6 Posted 06 September 2019 - 07:37 PM

    Major General

  • Player
  • 29335 battles
  • 5,182
  • [_CHS_] _CHS_
  • Member since:
    01-06-2012

Dobra, dobra, bez tanich chwytów fałszywej skromności i czytelnej wazeliny. Nasze grafomańskie style są różne ale mam nadzieję, że forumowicze mają trochę rozrywki. Nie wiem tylko, czy moja wątroba wytrzyma kolejne inspiracje... jedziemy dalej. Czekam na drugi odcinek Twojej opowiastki. Widziałeś, że Yeti "skomentował" Twoje opowiadanko? Rzadkość panie. Zrób skrina i powieś na łóżkiem bo zaszczyt to taki...że aż mi klawiaturę odjęło. 

A i proponuję unikatową, wróć, niszową ustawkę. Ja zgłaszam Ciebie do NIKE a Ty, proszę, zgłoś mnie. Nagroda fifty fifty. Deal?



Yourny #7 Posted 06 September 2019 - 10:17 PM

    Staff Sergeant

  • Player
  • 18362 battles
  • 316
  • [_CHS_] _CHS_
  • Member since:
    12-18-2011
Kumplu! (Wiem,ryzykuję zesłaniem na Banoi) :) Zgłoszę Cię do Nike,literackiego Nobla,Pulitzera,a także do Urzędu Skarbowego i CBA-wszakże od tego ma się kolegów ;) Będąc przez tydzień w dzikiej krainie,do której udaję się o poranku,zaglądać będę regularnie na forumqa w oczekiwaniu na kolejną część żeglarskiej opowieści.Na moją aktywność literacką przyjdzie Ci trochę poczekać,ale powszechnie wiadomo,że im dłużej się czeka,tym lepiej smakuje-zapewniam więc,że warto (dobra autoreklama zawsze na propsie).

resmad #8 Posted 11 September 2019 - 08:42 PM

    Private

  • Player
  • 2617 battles
  • 41
  • [FAFF] FAFF
  • Member since:
    10-05-2013

Tawerna dopalała się. Zwykle senne o tej porze Port-au-Prince buzowało niczym grill u Janusza.

- Spóźniłem się - pomyślał wysłannik z przyszłości Kot04 i z bezgranicznym żalem miauknął.

(Po takim miauknięciu rudym fankom kotów wilgotnieją oczy i szukają ciasteczek)

Wysłany w przeszłość, by uratować mistrza, Kot04 był już pewien, że to nie jest zwykła ustawka. Miał do czynienia z tzw. spółdzielnią, pytanie tylko przez kogo zawiązaną.

Niestety wcześniejsze spotkanie z BonndKamandirem niewiele wniosło do sprawy.

- Nie mogę Ci pomóc – powiedziała – mam związane ręce. Kot04 dostrzegł, że nogi też, ale tego dyskretnie nie skomentował. Mimo, że pracowali w konkurencyjnych firmach, Kot04 nie skorzystał z okazji. Był, jak to koty bywają, łasy na przyjemności, ale przede wszystkim, był dżentelmenem.

Teraz oddalony w czasie i przestrzeni , troszkę żałował. Miała takie śliczne futerko, takie szorstko miękkie. Mogłem ją przynajmniej – pomyślał – rozwiązać… Miauknąl.

(Po takim miauknięciu rude fanki kotów szukają 50 twarzy szarego do poczytania i … )

Bezproduktywne myśli Kot04’a przerwało ostre niczym brzytwa mlaśnięcie bicza. Czas stanął w miejscu, przestrzeń zamarła. Jak każdy podróżnik w czasie Kot04 posiadał pewną, ograniczoną kontrolę nad czasoprzestrzenią. Nie był tu jednak jedynym surfującym po czasie, nie wszystko znieruchomiało. Zamyślony pozwolił by zaskoczył go…o kurza mać… o ja posuwam…

To był Red Fred.

Jeden z nielicznych. Znakomita większość ludzi wykorzystywała efekt odwróconej reinkarnacji do poruszania się w czasie i zmieniała postać. Do niektórych nie przyznawali się przodkowie, historia i czas, byli naznaczeni, musieli podróżować pod swoją normalną postacią.

Nikt nie wiedział na pewno co przeskrobał, krążyły tylko plotki. Podobno kiedyś, jakiejś dziewczynie, zaśpiewał. Niby nic, ale ograniczył się tylko do refrenu, który troszkę zmienił.

„Muszę Cię mieć, muszę Cię mieć.”

No i troszkę fałszował… no i troszkę mlaskał biczem...


Edited by resmad, 11 September 2019 - 08:43 PM.


muriceps #9 Posted 11 September 2019 - 08:49 PM

    Major General

  • Player
  • 29335 battles
  • 5,182
  • [_CHS_] _CHS_
  • Member since:
    01-06-2012

View Postresmad, on 11 September 2019 - 09:42 PM, said:

"(...)

(Po takim miauknięciu rudym fankom kotów wilgotnieją oczy i szukają ciasteczek)

(...) Był, jak to koty bywają, łasy na przyjemności, ale przede wszystkim, był dżentelmenem.

(...)"

Rewelacja...

Ja tylko przypomnę, że muriceps to kot, wg mojego słownika łacińsko-polskiego, choć językoznawcy z forum dookreślili jako "myszołapa"... To też mi odpowiada...



TalkToTheHoof #10 Posted 12 September 2019 - 04:04 PM

    Warrant Officer

  • Player
  • 7806 battles
  • 952
  • [R3B3L] R3B3L
  • Member since:
    05-19-2017
Witam Piraci. Tak dla informacji to nie musicie już palić spirytusu w kieliszku w żadnej knajpie czy tawernie za mnie. Odwołałem się od rocznej kary i po spędzeniu 14 dniowego urlopu na uroczej wyspie Banu jestem z powrotem. Nawiązując troszeczkę do tematyki tych wspaniałych opowiadań, jestem jak Jack Sparow który powraca z kubryka Davy`ego Jonesa - czy jakoś tak.

resmad #11 Posted 12 September 2019 - 09:51 PM

    Private

  • Player
  • 2617 battles
  • 41
  • [FAFF] FAFF
  • Member since:
    10-05-2013

View Postmuriceps, on 11 September 2019 - 09:49 PM, said:

Rewelacja...

[...]

 

Witaj Kumplu

W pierwszych słowach mego listu, niech będzie pochwalony.

Poufale się do kolegi zwracam, bo przyjaźnie nastawił mnie Twój zachwyt nad zaledwie dwoma moimi zdaniami. Rozumiem, że reszty nie oceniasz, bo wzruszenie Ci nie pozwala. Bywa.

Szczerze podoba mi się to, że tyle wysiłku włożyłeś w to, by tak nowocześnie, minimalistycznie, wręcz skąpo dobrać słowa uznania. Nie było łatwo c nie? No, dzięki.

Skoro już się tak kumplujemy sąsiedzie, to miałbym sprawę (sąsiedzie heh jak ten internet zbliża, normalnie jak Pawlak z Kargulem, już lece ostrzyć kose, tak na wszelki wypadek). Wy się mieliście z niejakim Yurkiem do Nike zgłaszać. To ja sobie pomyślałem, że może byście moją córkę też zgłosili, bo przydałyby się jej jakieś nowe buty. Suszy mi głowę, że jej adidasy już się chłopakom na zabawie opatrzyły. Wstydzą się skubańce jej w oczy patrzeć, bo zagina ich w wota aż miło, moja krew.

Jakby się ten numer z Nike udał, to może byśmy go kumie (jak ten internet ludzi zbliża) na wiosnę powtórzyli. Póki co, to mi na zimę gumofilce starczą, ale na majówkę, to by się klapki przydały, trza dać stopom pooddychać.

Pozdrowi kum ode mnie swojego kumpla Yurka i przekaże mu, żeby się nie fatygował i nie zgłaszał mnie do US i CBA. Nie ma sensu, pincet plus mnie się należało i basta. Mam na to papiery. Komornik też potwierdził, że nie ma co zająć. A ile było przy tym śmiechu… Burek tak się ucieszył, że komo podpis złożył, że za wcześnie pysk rozwarł i musieliśmy gonić skubańca, co by stempel przystawił. Ale dalim rade, wieś u nas solidarna.

Rozpisałem się jak za starych dobrych czasów, kiedym pierwszego sekretarza donosami nękał. Co później zostało zakwalifikowane, przez komisje weryfikacyjną, za walkę w podziemiu. Heh, dziwny jest ten świat. Kończyć jednak pora, tak więc za Twe dobre słowo i przyszłe interesy niech Ci RNG przy dzieciach sprzyja. Bo nie ma to jak 6x500+ i posiadłość na spokojnej wsi.

Pozdrawiam

Damser

PS Córka przesyła pozdrowienia, całusy i mocno tuli.

PS2 Całus w lewym górnym rogu ekranu, a tulenie po przekątnej, jak masz ekran mniejszy niż 24 cali to musisz macać, szukać za ramkami, taka jest dojrzała.



muriceps #12 Posted 13 September 2019 - 08:46 AM

    Major General

  • Player
  • 29335 battles
  • 5,182
  • [_CHS_] _CHS_
  • Member since:
    01-06-2012

Kim ja jestem aby oceniać innych? Nikim, pyłem jeno, który niesiony wiatrem forumowych dziejów przeminie zwiany i rozproszy się w niebycie. Zdania te, które zacytowałem, to były takie perełeczki. Ot, spodobały mi się. Ale, jak pisałem, nie podejmuję się oceny. Dlatego zbyt pochopne wnioski wyciągasz. Załóż temat i oddaj się w ręce czytelników... I albo będziesz na rękach niesiony albo nadpsutymi pomidorami obrzucony. Albowiem łaska czytelnicza na pstrym koniu jeździ.

Co do NIKE, butów i gumofilców. Nic nie mogę obiecać. Ale tak na wszelki wypadek podajcie jakie nosicie, Ty i córka (zdrowa aby? Bo jakby nie, to by bardzo pomogło), rozmiary.

I ostatnia rzecz. Nie bierz tego proszę do siebie. Nie idź w kierunku "kumpla". Normalnie bym Ci odpisał, że kumpli to mam na Powązkach albo na banu, ale to nie te czasy, nie to miejsce... Kumpel, to słowo, które umiera razem z tym forum. Mam jakiś nostalgiczny nastrój. Chyba drugą Zimę napiszę. 

Z kumem, już zdecydowanie lepiej. Kuma kumam.

Do napisania kumie,

muriceps von Allenstein






1 user(s) are reading this topic

0 members, 0 guests, 0 anonymous users